5.07.2007

Przesunąć horyzont


Nie od dziś wiadomo, że jestem wielkim smakoszem literatury poświęconej górom. Może nie jestem typowym molem książkowym, który potrafi pochłonąć 3 różne tytuły w ciągu tygodnia. Ale od czasu do czas lubię sięgnąć po dobrą książkę - zwłaszcza górską.

Przeczytałem już różne tytuły - od tych najstarszych (polecam szczególnie Serię z Niebieskim Trójkątem!), aż po te najnowsze. W końcu przyszedł czas na książkę, która zapewne będzie przez wielu ludzi różnie odbierana. Mianowicie mowa tu o "Przesunąć horyzont" autorstwa Martyny Wojciechowskiej.

Co by nie mówić - mi książka bardzo się podobała. I nie obchodzi mnie czy jej autorka była wspomagana przez rzesze doradców i liczną korektę. Ważny jest efekt końcowy - a ten, dla takiego szarego górołaza jak ja, jest co najmniej zadowalający.

Co w tej książce jest takiego wspaniałego? W sumie do końca nie wiem. Może to, że spodziewałem się iż książka będzie totalnie do bani, gdyż pisała ją "cycata blondynka z Playboy'a"? Może to, że gdy się ją czyta to faktycznie czuje się emocje zwykłego człowieka. Nie profesjonalisty, nie himalaisty z ogromnym doświadczeniem - a człowieka, którego marzeniem jest właśnie wierzchołek Everestu. Całości dopełnia cała masa przepięknych zdjęć, które dodają niesamowitego smaczku całości.

Powiem szczerze - nigdy za Martyną Wojciechowską nie przepadałem. Samo jej wejście na Everest było moim zdaniem kolejną próbą zrobienia szumu wokół siebie. Ta książka po części pokazała mi jak bardzo się myliłem (zakładając oczywiście, że to co zostało napisane w tej książce jest prawdą - w sumie, dlaczego miałoby nie być?). I o ile Martyna nigdy nie będzie raczej w moich oczach "prawdziwym" himalaistą, o tyle jest dla mnie znakomitym przykładem tego, że marzenia można i TRZEBA spełniać. Krok po kroku. Skała po skale. Góra po górze. Aż na sam dach świata.

Jeszcze na koniec chciałbym przytoczyć krótki fragment książki. A dokładnie słowa Simone Moro. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie i dlatego chciałbym się nimi podzielić.


To bardzo źle, kiedy ludzie uciekają w góry. Gdy człowiek w normalnym, codziennym życiu niczego nie osiąga, nie ma dobrej pracy, małżeństwa, sukcesów, czasem ucieka w góry, bo tylko tam potrafi udowodnić sobie i innym, że jest naprawdę kimś. Moje żyje jest pełne przyjaciół, pasji, sukcesów... Może dlatego nie jestem zazdrosny o sukcesy innych. Nie trzeba poświęcić wszystkiego w życiu, żeby się wspinać, uwierz mi. Ci, którzy nie mają niczego poza górami, będą cię nienawidzić, jeśli zdołasz zdobyć Mount Everest. Udowodnisz, że nie trzeba rezygnować ze wszystkiego, żeby to zrobić.


Cóż mogę powiedzieć - polecam tę pozycję. I nie zrażaj się autorką, książkę naprawdę dobrze się czyta!


dodajdo.com

1 comment:

Anonymous said...

Całkowicie zgadzam się z recenzentem książki Martyny Wojciechowskiej "Przesunąć horyzont. Ja również nie liczyłam na rewelację ze strony autorki. Mile mnie zaskoczyła.
Po skończonym dniu pracy, nie mogłam doczekać się chwili, kiedy znów będą mogła powrócić do wyprawy z Martyną na Mont Everest. Książka uczyła, momentami bawiła i wzruszyła. Wszystko w niej znalazłam. Polecam szczerze. (mgf)